
Jak zbudowac dobry Gdansk
pierwsza publikacja: 30 Dni, luty 1999, nr 2[4]
© 1999 Jacek Dominiczak
Pamietam dzien, gdy po szesciu latach podrozy usiadlem
przy kawiarnianym stoliku przed ratuszem na Dlugiej. "Znowu w Europie"
- pomyslalem - "znowu w prawdziwym miescie". Przypomnialy mi sie
obrazy z dawnych lat. To tam, posrodku Dlugiego Targu, w ciemnosci mroznego
przedswitu, moj brat i ja unosilismy wysoko nad zimowe czapy roratnie lampiony
by sprawdzic czy ich swiatlo dotrze do ratuszowego zegara. To tu nad tlumem
ludzi zobaczylem po raz pierwszy czapke de Gaulle'a. To stad pamietam cisze
pustego placu strzezonego przez zdezelowane czolgi. Neptun wygladal wtedy
odwaznie ze swoim trojzebem... Pamietam nasza Mariacka! - Egri Bikaver na
rogu w Literackiej a potem wazne rozmowy na schodach przedprozy po probach
ogolniakowego teatru. Pamietam tez sobotni poranek gdy juz jako student
architektury wymierzalem proporcje starych uliczek -- przyjaciele zartowali,
ze zawsze bede projektowal zbyt waskie ulice bo jestem ze Starowki. Pamietam
tez dluga prace nad doktoratem w ktorym stary Gdansk przekonal mnie o wadze
odksztalcen i deformacji ulic w projektowaniu architektury miasta. To ta
praca zaprowadzila mnie pozniej do sal wykladowych amerykanskich uniwersytetow
gdzie tyle razy mowilem o Gdansku i Trojmiescie. Pamietam tez, ze gdy wyjezdzalem
do Stanow, Natalia Szpetman podarowala mi Opowiadania na czas przeprowadzki
Pawla Huelle. Gdy potem, daleko od Gdanska, czytalem te historie, czasem
odkladalem ksiazke i przychodzilo mi na mysl, ze szkoda, ze nie zabralem
ze soba Weissera Dawidka. To tam ukryty jest zapach traw wokol lotniska
we Wrzeszczu - obraz ktorym Huelle przedziwnie poruszyl moja pamiec dziecinstwa
na Motlawa. Do dzis jestem przekonany, ze opisywal ten sam zapach ktory
ja pamietam z pobrzeza Miedzy Dlugim Targiem i Ogarna, gdzie za tamtych
czasow nie bylo jeszcze kamienic. Ale Weisser Dawidek Huelle'go to ksiazka
ktora pokazuje znacznie wiecej. To nauka widzenia miasta. To nauka widzena
w ktorym sceptycyzm i gorycz naleza do nieznanego jeszcze jezyka, a wartosci,
jak w opowiesciach Marco Polo z Niewidzialnych Miast Italo Calvino, sa konstrukcja
pamieci, wyobrazni i pragnien. Sam Weisser Dawidek uczy mnie widzenia poprzez
zauwazanie tego co niemal niedostrzegalnie piekne, co buduje intymna realnosc
zamieszkiwanych miejsc.
"Co panu podac?", kelnerka przerwala moje zamyslenie.
"Cos z czerwonych win", odpowiedzialem.
"Mam tylko Egri Bikaver -- moze byc?", zapytala.
"Tak, tak -- bardzo chetnie", ucieszylem sie.
Poczucie, ze Gdansk jest ciekaw tego co przywoze ze swiata przyszlo ze strony gdanskiej Akademii Sztuk Pieknych. Rektor Jerzy Krechowicz zaprosil mnie do wygloszenia wykladu inauguracyjnego w 1997 roku, a Dziekan Wydzialu Architektury i Wzornictwa Krystyna Brandowska do wygloszenia czesci wykladow ktore przywiozlem ze soba z Carnegie Mellon University. W tym roku akademickim, juz jako czlonek akademickiej spolecznosci gdanskiej ASP, z radoscia przyjalem zaproszenie wicedyrektora sopockiej Panstwowej Galerii Sztuki Zbigniewa Buskiego do przedstawienia moich prac w ramach otwartych wykladow PGS. W kazda srode czuje wage odpowiedzialnosci, gdy na malarskich sztalugach ustawiam w hallu Akademii plakat z tytulem wykladow: Miasto Dialogiczne / Miasto Ukryte. Jest to odpowiedzialnosc jakiej nauczyl mnie Emmanuel Levinas: moja ODPOWIEDZialnosc to poczucie zobligowania do odpowiedzenia na zadane pytanie badz prosbe Innych. Nie znam jeszcze wszystkich pytan z jakimi tak wiele osob przychodzi na wyklady. Znam jednak pytanie ktore zadaje mi miasto do ktorego wrocilem, miasto ktoremu przeciez zawdzieczam moj zwiazek z architektura. Slysze: Zawsze mowiles, ze mam ducha, ze jestem nie-zwykle. Jakie to ma dzisiaj znaczenie dla ciebie? Jakie ma znaczenie w tym co teraz ty mowisz Innym o architekturze?
Czas nauki
Trudne mi zadajesz pytanie - odpowiadam -- ale
powiem juz teraz. Najwiecej znaczy dla mnie madrosc ktora twoj duch ukrywa.
Znaczy tez to, ze znasz i dobre i zle czasy. Ach -- i tez to, ze zawsze
chciales byc nowoczesny.
-- Pomimo wieku i zlych czasow, o to ci chodzi...
-- No wlasnie: pomimo wieku i zlych czasow.
Odkrywanie madrosci
Wiem, ze stary Gdansk jest madrym miastem. Mowie o jego architektonicznej
madrosci. W jego urbanistycznych planach mozna odnalezc ukryta dla wzroku
a widoczna dla myslenia geometrie - narzedzie, ktore najwieksi architekci
cywilizowanego swiata uzywali poszukujac architektonicznej doskonalosci.
Czy wiesz, gdanski przechodniu, ze krag miejskich fortyfikacji ma swoj geometryczny
srodek w wiezy glownomiejskiego ratusza? Czy wiesz, ze ten sam ratusz dzieli
Droge Krolewska w proporcjach wszechobecnego w naturze Zlotego Podzialu?
I ze w ten sam sposob kosciol Swietej Barbary dzieli Dlugie Ogrody? Czy
zwrociles uwage, ze jesli idac kolejno ulicami Garbary, Tkacka, Weglarska
i Panska policzysz ile ulic zmierza w kierunku Motlawy, naliczysz o jedna
mniej niz gdy zrobisz to samo idac Dlugim Pobrzezem? To Mariacka wciska
sie pomiedzy ulice Swietego Ducha, Piwna i Chlebnicka, konczac sie szybko
na swoim niewyobrazalnie wielkim kosciele. Zauwazysz wtedy, ze po to by
Mariacka mogla byc prosta jak strzala, Chlebnicka i Swietego Ducha ulegle
zrezygnowaly ze swej prostej geometrii. No wlasnie: stare miasto jest ciagle
mlode owa dynamika swoich ulic i placow! Idzmy dalej, bowiem inne miejsca
pokazuja inne formuly dynamiki. Zauwazyles juz najbardziej przeciez widoczny
tego przyklad gdy wchodzac na Dlugi Targ przez Zlota Brame widziales wieze
ratusza jakby na srodku ulicy, gdy tak naprawde wieza wznosi sie przeciez
nad jej lewa pierzeja. Zobacz tez jak ustawione sa glowne budowle miasta:
zobaczysz je niemal wszystkie idac przez Dluga i Dlugi Targ - tylko musisz
sie rozgladac, bo niemal wszystkie one ukaza ci sie w perspektywach ulic
ktore przecinaja twoja droge. A przy okazji: czy zwrociles uwage, ze ulice
poprzeczne do Dlugiej niemal zawsze sa od niej dwukrotnie wezsze? Spojrz
tez na wspaniale monumenty miasta: sa ogromne, a przeciez nie mowisz, ze
sa zbyt duze. Ale przyjrzyj sie nim: koscioly sa powazne i nie chca zbyt
roznic sie od siebie -- pewnie wierza w istnienie idealu nie tylko Boga
ale i architektury. Zobacz dla przykladu Zbrojownie: nie pojmuje naiwnie
roznorodnosci, jest przeciez forma czterech niemal identycznych kamienic.
Wszystko to tylko przyklady madrosci architektury Gdanska ktorych znacznie
wiecej odkrywalismy w pracach nad jego ukryta logika.
Idea i Dramat
Jestem przekonany, ze nie wszystko co wymknelo sie powojennej rekonstrukcji
miasta bylo zle i komunistyczne. Jestem natomiast przekonany, ze wiele decyzji
bylo negocjacja pomiedzy politrukami poszukujacymi symboli nowego robotniczego
panstwa a architektami, ktorzy robili wiele by nie zerwac ciaglosci z mysla
europejska. Jesli dzis przywolujemy historie do architektonicznej debaty,
pamietajmy, ze w tamtych czasach wolna Europa miala nie tylko inne realia
polityczne, ale tez inne wyobrazenie dobrych miast. Chciano wtedy, by kazde
zbudowane mieszkanie mialo slonce w oknach, zeby dzieci mogly bawic sie
w piasku tym sloncem rozgrzanym, by zycie w miescie nie oznaczalo braku
zapachu trawy ani braku cienia drzew pod ktorym moga odpoczac zmeczeni staroscia
ludzie. Odbudowa Gdanska odnosila sie nie tylko do tego co bylo, ale tez
do tego nad czym mysl europejska zgodzila sie jeszcze przed wojna podpisujac
w 1933 roku tak zwana Karte Atenska, dokument okreslajacy zasady budowy
nowoczesnych miast. Rok 1949 to rok kiedy wykonano pierwsze projekty odbudowy
Gdanska i zbudowano fragment pomiedzy Dluga, Garbary, Ogarna i Pocztowa.
Tu warto wspomniec Haline Syrkus, bo to ona w tym wlasnie (ale i dopiero)
roku zapisala w dokumentach zachodniej kultury totalitarny zwrot w Polskiej
architekturze. To doprawdy smutna historia: Syrkusowa byla w tym czasie
chyba najbardziej szanowana w Europie osoba polskiego srodowiska architektow
- w 1947 roku ja, wraz z Le Corbusierem i Gropiusem, dwoma gigantami architektury
nowoczesnego swiata, spolecznosc Miedzynarodowego Komitetu Architektury
Nowoczesnej (CIAM) poprosila o przewodzenie ta instytucja. Bedac wiceprezydentem
CIAM, w dwa lata po wyborze, Syrkus oficjalnie przeciwstawila sie swiatowemu
ruchowi Modernizmu popierajac zasady stalinowskiej kultury i dokonujac nieslawnej
samokrytyki. Mowila wtedy do zapewne zaskoczonych architektow Europy i swiata
na temat kubistycznych form Modernistycznych budynkow: "Brakuje nam
uczciwego stosunku do ludzi. Sztuka nalezy do ludzi i musi byc rozumiana
przez ludzi. [...] To blad wierzyc, ze sztuka nie ma nic wspolnego z polityka.
Kazde zdanie Karty Atenskiej jest polityczne." Kongres wypracowal wtedy
konsensus i zapisal go w oficjalnych dokumentach tak: "CIAM nie moze
zaakceptowac ani roznic klasowych ani obnizania standardow artystycznych
z sentymentalnych badz politycznych powodow. Wrecz przeciwnie: wierzymy,
ze kazdy kto nie jest zdeprawowany przez falszywa edukacje jest zdolny do
odczuwania prawdziwych wartosci w sztuce" . Takie byly dramaty Modernizmu
tamtych czasow. I w miastach zdruzgotanej lecz szczesliwie wolnej Europy,
i w zdruzgotanym ale i osaczonym stalinizmem Gdansku.
Modernistyczne poszukiwania
Wiem, ze byl czas dobrego Modernizmu w Europie i w Gdansku. Le Corbusier
mieszkal we Francji wznoszac arcydziela Europy i niezwykle dla Indii budowle
Chandigarhu. Duzo budowal tez Gropius, choc pochloniety byl pragnieniem
odbudowania idei Bauhaus'u, swojej niezwyklej szkoly ktora Hitler wyrzucil
z Niemiec, a Gropius zawiozl do Ameryki. Syrkusowa, choc wczesniej zapraszana
przez Gropiusa do Harvardu, byla profesorem na Wydziale Architektury Politechniki
Warszawskiej, gdzie konstruwala odmiane Modernizmu bardziej dopasowana do
Polskiej nie-rzeczywistosci politycznej. Gdansk stara sie korzystac z europejskiej
madrosci i teraz, pomimo gomulkowskiej biedy eksperymentuje z budowa Osiedla
Mlodych, dzis nazywanym po prostu Siodmy Dwor.
Modernistyczna rutyna
Nie tylko ja sadze, ze potem zachodni Modernizm popadl w estetyczna rutyne,
a Gdansk w nowobogackie aspiracje gierkowskiego otwarcia-bez-wolnosci. Estetyka
Modernizmu stawala sie jalowa powtarzajac jak w malignie slowa kontrast
i oryginalnosc. Nie bylo juz porywajacej teorii, jedynie czarno-biale zdjecia
w nudnych architektonicznych pismach ktorym towarzyszyly przez nikogo nie
czytane artykuly. Miasta otwartych przestrzeni i lustrzanych fasad coraz
bardziej odslanialy swoja bezdusznosc gdy Paryz budowal La Defence, swoja
ogromna dzielnice wiezowcow. Gdansk przezywal estetyczny kryzys jeszcze
glebiej, bo przeciez za murem. Politycy-nie-z-wyboru wyrzucali wtedy pieniadze
na budowanie fabryk domow, a architekci chcacy za wszelka cene cos budowac
ustawiali na tekturowych makietach pseudoarchitektoniczne klocki. Przeklinaja
zapewne ten czas tak samo jak panstwowo-tworczy pisarze czy aktorzy, jak
dziennikarze zniewolonej prasy. Ale usilowali tez, jak zawsze przedtem,
dorownac swiatu chocby biednie powtarzajac estetyke Baumeister'a, jedynego
chyba dostepnego wtedy w kioskach zachodniego pisma architektonicznego.
Wtedy to powstalo przeddelikatesowe La Defence w Gdansku: niby-centrum pustych
przestrzeni, dwoch wiezowcow i elegancji Mody Polskiej, sklepu zapewne nieprzypadkowo
zlokalizowanego naprzeciw miedzynarodowego hotelu. Nic dziwnego, ze w Europie
wybuchla postmodernistyczna rewolucja. Nic tez dziwnego, ze zaczela przeslizgiwac
sie do Gdanska.
Post-Modernizm
Przekonalem sie, ze jesli proces nieustannego doskonalenia zachodniej wiedzy
architektonicznej pyta dzis o Gdansk to dlatego, ze tylko w tym miescie
udalo sie stworzyc po wojnie cos co dopiero dzisiaj, w pomodernistycznych
czasach, intryguje krytykow sztuki i teoretykow poszukujacych lepszej przyszlosci
dla architektury. Bo w Gdansku na Glownym Miescie zbudowano architektoniczna
hybryde. Miasto i-takie-i-takie, a nie albo-takie-albo-takie, by posluzyc
sie znanym w architekturze postmodernistycznym manifestem Roberta Venturiego
(1966) -- co znaczy: zbudowano miasto ktore jest rownoczesnie i stare i
nowe, a nie albo nowoczesne, albo historyczne. Zbudowano miasto nie na Modernistyczny
sposob stylowo czyste, ale miasto kulturowo i estetycznie zlozone. Pamietajmy
przeciez, ze definicje postodernizmu ktora uzyl Pawel Huelle w swoim felietonie
(30 DNI, numer 3) -- "polaczenie roznych elementow stylistycznych z
przeszlosci w jedna, intrygujaca wyobraznie calosc, przy zastosowaniu najnowszych
rozwiazan konstrukcyjnych i technologicznych" - mozna odniesc nie tylko
do budynkow, ale tez do miasta i jego fragmentow. Paradoksalnie wiec Glowne
Miasto, wlasnie takie jakie jest dzisiaj, jest esencja estetycznego i kulturowego
postmodernizmu. Rzecz w tym, ze swobodna kompilacja roznych stylowo wygladow
budynkow zdaje sie kulturowo wypalac - nawet postmodernizm musi przeciez
wejsc w faze dojrzewania. Otoz to co w Gdanskiej hybrydzie ciekawi dzisiaj
najbardziej to nie fakt, ze fasada kamienicy moze miec romantyczna wiezyczke
polaczona z balkonem zywcem wzietym z klasycystycznego palacu albo zaspowego
bloku. Odkryciem Gdanskiej hybrydy jest to, ze tak jak wnetrze budynku jest
jego wewnetrzna sprawa, tak to jak on wyglada na zewnatrz jest sprawa miasta.
W pomodernistycznym mysleniu fasada Gdanskiej kamienicy okazuje sie nie
atrapa ktora nie ma nic wspolnego z budynkiem do ktorego jest przystawiona,
ale jest fragmentem architektury ulicy i miasta, a jej zwiazek z tym co
jest za nia okazuje sie drugorzedny. To nie do pomyslenia w Modernizmie!
- tam fasada, czy raczej elewacja budynku, musi byc ekspresja funkcjonalnej
i konstrykcyjnej logiki budynku. W gdanskiej hybrydzie Glownego Miasta odwazono
sie wiec na calkowity rozdzial pomiedzy tym co wewnetrzne a tym co stanowi
o zewnetrzu architektury. I to jest "polaczenie roznych elementow stylistycznych"
ktorym dzisiaj zaciekawia postmodernistow Gdanska hybryda.
Nowy Modernizm
Dobrze pamietam jak miedzynarodowy konkurs architektoniczny w Hongkongu,
w 1982 roku, wykreowal Zahe Hadid na swiatowa gwiazde dzisiejszej architektury
(pamietam, bo bylem w gronie przegranych tego konkursu). To wlasnie w tym
konkursie Hadid, kobieta wtedy 32 letnia, urodzona w Bagdadzie a wyksztalcona
w Bejrucie i Londynie, dokonala odkrycia Nowego Modernizmu. Zrobila to rzeczewiscie
sprytnie: uzyla do postmodernistycznej inspiracji nie klasycyzmu jak to
zwykle robiono, a Modernistycznego konstruktywizmu ktory wyciagnela z Modernistycznego
lamusa rewolucyjnego, ale i przedstalinowskiego, Zwiazku Radzieckiego. To
byla idea rzeczywiscie na miare wielkiego architektonicznego konkursu bowiem
Hadid bez odrzucania postmodernistycznej strategii myslenia znalazla droge
do Modernistycznej tradycji (tak redykalnie odrzucanej przez wczesny postmodernizm).
Gdansk zajety byl wtedy wazniejszymi sprawami - ulepszal wtedy nie architekture
a Europe i swiat. Architektura, chcac zapewne dodac otuchy rewolucyjnemu
narodowi i miastu, szukala wtedy patriotycznej inspiracji w polskich dworach
i zakopianskim stylu, ktory do dzisiaj uwazany jest przez architektow za
jedyny rdzennie polski kanon estetyki budynku.
Dzisiaj, po powrocie, widze, ze i te wzniosle czasy sa juz przeszloscia, choc tak chojnie nas obdarowaly. To dzieki nim architektoniczna madrosc dzisiejszego Gdanska rozwija skrzydla i wlacza sie w odbudowe kulturowych zwiazkow z Europa. Nic dziwnego, ze miasto buduje swoje pierwsze nowomodernistyczne budynki: dworzec lotniczy na peryferiach, i maly metalowy pawilon w City Forum. Szybko pojawiaja sie tez otwarte konkursy architektoniczne manifestujac tym samym ponowne zainteresowanie miasta jakoscia swojej architektury. Mniej wiecej w tym samym czasie gdy Zaha Hadid wygrywa kolejny w swojej karierze konkurs, tym razem na projekt centrum sztuki wspolczesnej dla Cincinnati, w Gdansku grupa mlodych architektow FORT wygrywa tez kolejny w karierze konkurs, tym razem na Targ Weglowy. Jakby swiat i Gdansk szly znowu reka w reke.
Czas refleksji
Byla jednak roznica: by wygrac w Cincinnati, Zaha Hadid musiala pokonac 96 zespolow z calego swiata; by wygrac w Gdansku, grupa FORT musiala pokonac jedynie 9, i nie wiem czy wsrod nich byli architekci spoza gdanskiego srodowiska.
Sprawdzilem dokladnie: Cincinnati to miasto w poludniowo-zachodniej czesci stanu Ohio w USA. Ufundowane w 1788 roku nad rzeka Ohio, jest uwazane za brame wejsciowa do regionu. Jest tez tego regionu przemyslowym, komercjalnym i kulturalnym centrum. W 1992 roku mieszka w nim 364 tysiace osob. Budzet wokol ktorego zorganizowano miedzynarodowy konkurs wynosi 25 mln dolarow. Gdansk jest o 791 lat starszy od Cincinnati. Bywal jedynie oknem regionu na swiat, a jest teraz jego na nowo szeroko otwarta brama wejsciowa. Jest jednym z przemyslowych, ekonomicznych i kulturalnych centrow nadmorskiej aglomeracji. W samym miescie juz w 1992 roku mieszka 467 tysiecy osob, o 103 tysiace wiecej niz w Cincinnati, a w aglomeracji ponad milion . W miescie jest zaplanowanych wiele inwestycji: wsrod tych ktore podaja do wiadomosci budzet sa: hotel Genesis na Wyspie Spichrzow (23 mln dolarow), rekonstrukcja kamienic przy drodze krolewskiej (8 mln dolarow), czy Teatr Elzbietanski (7 mln dolarow). Bedzie tez budowany dom towarowy Hewelius (w wydawnictwie Urzedu Miasta nie podano jego budzetu). Wybudowane juz City Forum kosztowalo 17 mln dolarow.
No wlasnie.
Czas pracy
Publiczna debata nad Gdanska architektura wybuchla podobna gwaltownoscia jak wybuchal dzwiek radia w mojej uniwersyteckiej pracowni gdy James przed jego wlaczeniem ustawial galke glosnosci na full. W takim zamieszaniu jedni studenci zaczynali tanczyc, inni wrzeszczec w zlosci, inni przykladali dlonie do uszu raniac sie ostrym olowkiem w czolo, a jeszcze inni, ci ktorzy nie chcieli przerywac rozpoczetej rozmowy, zblizali glowy i gestami rak zaczynali przedstawiac znaczenia wypowiadanych slow. Potem James zciszal swoje radio, jednak wszyscy pozostawali w ozywieniu. "Adrenalina sluzy tworczosci", mowil wtedy z koreanskim akcentem.
Ale adrenalina moze tez powodowac, ze nie dialog a sila (polityki, wplywow, znajomosci) zacznie brac gore nad debata. By tego uniknac, zostawmy na chwile architektow z grupy FORT moze winnych za swoj poglad na architekture, ale przeciez nie za decyzje budowy City Forum czy za uznanie ich pracy za najlepsza w publicznym konkursie na Targ Weglowy. Swoja droga nie zazdroszcze moim kolegom schizofrenicznej sytuacji z jednej strony sukcesu ogloszanego przez profesjonalnie chlodne jury, a z drugiej strony potepienia, czesto niewybrednego w slowach, ze strony emocjonalnie goracego srodowiska milosnikow miasta.
Debata tak naprawde nie dotyczy jedynie City Forum czy Targu Weglowego. Albo nie powinna dotyczyc - spojrzcie tylko na projekty ktore juz oczekuja budowy w obrebie srodmiescia miasta: dom towarowy Hevelius; kamienic przy Dlugich Ogrodach (przeciez nie rekonstrukcja, a pod taka nazwa projekt sie przedstawia), przedluzenie Dlugiego Pobrzeza za Zielona Brame, kamienica przy ulicy Olejarnej - wszystkie one porazaja jakas dziwna naiwnoscia, brakiem gleboko wystudiowanej architektonicznej prezencji. Dla zrownowazenia mojej oceny (i tak nieobiektywnej przeciez), zwroccie prosze uwage na wywazona prezencje i jakby realna poprawnosc wygladu hotelu Genesis zaprojektowanego dla Wyspie Spichrzow. Patrze tak jak ty teraz na te komputerowe rysunki i nie mam watpliwosci, ze debata w Gdansku powinna dotyczyc szerokiej reWIZJI obecnej WIZJI budowy miasta i jego architektury. Powinna okreslic strategie ktore prowadzic beda do osiagania mozliwie najwyzszej architektonicznej jakosci jego przyszlych ulic i placow ksztaltowanych przeciez przez wznoszone wokol nich publiczne i prywatne budowle. Jakkolwiek by to moglo byc trudne.
Na podlodze obok stolu na ktorym teraz pisze leza gdanskie gazety z ostatnich dni, pierwsze trzy numery miesiecznika 30 dni, i najnowsza, doprawdy bogata w informacje publikacja Urzedu Miasta o planach dotyczacych gdanskiego centrum. Gdy staram sie uporzadkowac wszystkie mysli ktore przychodza mi do glowy po czytaniu i ogladaniu tego wszystkiego, dochodze do wniosku, ze taka rewizja wizji budowy Gdanska powinna zaczac sie od odpowiedzenia na trzy podstawowe pytania.
Pytanie o doktryne
Po pierwsze, trzeba odpowiedziec na pytanie czy chcemy kontynuowac dlugo
akceptowana w Gdansku doktryne skontrastowania odbudowy w obrebie murow
Glownego Miasta z "nowoczesnoscia" wszystkiego co jest i bedzie
wokol? To przeciez ta dawna idea urbanistycznego i architektonicznego kontrastu
lezy u podstaw nie tylko budowy autostrady przez srodek srodmiescia i konstrukcji
przeddelikatesowego La Defence, ale tez budowy City Forum, budowy wielkiej
przeszklonej sciany teatru Wybrzeze na Targu Weglowym i ostatniej konkursowej
(nie)zgody o kontynuacji tej idei "nowoczesnosci" w brakujacej
pierzei placu.
Pytanie o tozsamosc
Zastanowmy sie, czy wiemy juz wszystko o tym co dzisiejsza "nowoczesnosc"
moze miastu zaoferowac? Tu wraca historia Cincinnati i Gdanska. Prosze mnie
nie zrozumiec zle: nie sugeruje tu w zadnym sensie, ze architekci spoza
Gdanska czy spoza Polski sa lepsi od tych ktorzy pracuja tutaj. Architekci
z Gdanska i z Polski udowodnili juz wielokrotnie, ze potrafia wygrac w najsilniejszej
miedzynarodowej konkurencji. Rzecz w tym, ze Gdanskie srodowisko wypracowalo
swoja okreslona szkole myslenia o nowoczesnosci i byc moze nasze pojecie
o tym zagadnieniu jest wezsze od tego co wieloraka nowoczesnosc moze zaoferowac.
Nie jestem zwolennikiem architektury Zahy Hadid, ale czytam jej architektoniczny
talent i odkrywczosc jako wypadkowa tego, ze wyrosla w kulturze arabskiej,
studiowala w kulturach Arabow i Europejczykow, mieszka w Londynie a zmaga
sie z upodobaniami Amerykanow z Cincinnati. To wlasnie jest nieprowincjonalna
odwaga -- i architekta, i inwestora, i miasta.
Ale to stwierdzenie prowadzi jeszcze glebiej i, moim zdaniem, do sedna sprawy. To wlasnie drugie pytanie na ktore musimy sobie odpowiedziec: jaki mamy pomysl na tozsamosc Gdanska? Jak spolecznosc Gdanska chce zyc i co chce zaoferowac swiatu? Bo prowincja i prowincjonalizm moga byc droga do urokliwego zamknietego swiata i, przez to wlasnie, sukcesu w swiecie wielkim. Najlepiej chyba udowadnia to poludnie Francji gdzie w miastach pije sie tylko lokalne wino, jej lokalne sery, spiewa lokalne piosenki i mieszka sie w domach od zawsze budowanych w ten sam sposob. A swiat przyjezdza do winnic, zamieszkuje w urokliwych hotelach, zapelnia rozspiewane restauracje i zostawia garscie twardych pieniedzy rok w rok. A pamietasz film Listonosz? No wlasnie. Tak to wlasnie jest, a przeciez wielkie w rozmiarach miasto moze zyc prowincjonalnie, tak jak wielki barczysty jak ochroniarz facet moze okazac sie Pavarottim. Jednak jesli chcemy konstruowac taki dobry architektoniczny prowincjonalizm, rozpoznajmy najpierw czego jeszcze nie wiemy o swiecie i co mozemy stracic jesli nie bedziemy probowac tego sie dowiedziec. Tak jak sie mowi, ze kazdy czlowiek powinien odbyc swoja wielka podroz zanim zdecyduje gdzie chce zyc, tak kazde miasto powinno miec swoje wielkie miedzynarodowe konkursy architektoniczne zanim zdecyduje jak chce wygladac i jak chce rozumiec swoja architektoniczna tozsamosc.
Pytanie o strategie
Wyglada na to, ze nastepna sprawa powino byc umiejetne przygotowanie takich
konkursow. Ale nie tylko konkursow, bo przeciez nie kazdy najmniejszy nawet
budynek w miescie bedzie projektowany ta droga. Trzecie pytanie na ktore
musimy odpowiedziec to: jaka strategia dzialania daje najwieksza szanse
na wysoka jakosc architektury w miescie? Nie mam watpliwosci jaka powinna
byc odpowiedz: powinna to byc strategia oparta o proces zaawansowania wiedzy
o architekturze miasta i rozpowszechnienia informacji wynikajacej z tej
wiedzy wsrod mieszkancow, decydentow i projektantow. Dlaczego? Bo w kazdej
sytuacji - rowniez sytuacji projektowania miasta -- to wiedza i jej swobodny
przeplyw, swobodny do niej dostep, ucza madrego uzywania indywidualnej wolnosci,
odpowiedzialnego uzywania demokracji i efektywnego korzystania ze swobod
ekonomicznych. Architektura to budowanie srodowiska zycia - jej podstawy
nie moga byc rozne od tych ktore samo to zycie czynia madre.
By strategie taka wprowadzic w zycie, potrzeba procesu o kilku wyraznie roznych fazach.
W jego pierwszej fazie miasto powinno wypracowac i opublikowac precyzyjna informacje na temat architektonicznej tozsamosci miasta tak by mieszkancy poznali jego pelny potencjal. W ostatnich latach albumy fotograficzne o Gdansku dostarczyly duzo informacji o wartosciach widokow ulic, placow i architektury Gdanska. Znakomicie. Ale potrzeba teraz informacji o wartosciach ktore docieraja do nas poprzez skladanie obrazow miasta w system ktory pomaga nam Gdansk nie tylko widziec ale i rozumiec. A wiec potrzeba tu takiego systemu informacji ktory przed mieszkancami odsloni cala madrosc architektoniczna miasta: ta wizualna i ta ukryta dla szybkiego zobaczenia o ktorej pisalem na wstepie, we fragmencie "odkrywanie madrosci".
W USA obserwowalem metody i bralem udzial w konsultacjach projektow z mieszkancami miasta. Wiem z tych doswiadczen, ze jesli mysli sie o powaznych konsultacjach, trzeba te powage wypracowac przygotowaniami. Dlatego dopiero w drugiej fazie procesu miasto powinno przeprowadzic szeroka publiczna debate, i powinna ona dotyczyc opublikowanego materialu. Rola publicznego procesu konsultacji bylaby wtedy madra i precyzyjna: powiedziala by bowiem ktore dane maja w informacji o miescie najwieksze kulturowe znaczenie dla jego spolecznosci. Tu wazna sprawa: by taki proces byl efektywny, to znaczy by prowadzil do uzyskania informacji ktora potem bedzie przydatna architektom w projektowaniu, w przygotowaniu i merytorycznym prowadzeniu procesu konsultacji musza brac udzial architekci. To podobnie przeciez jak lekarz ktory jesli ma wydac odpowiedzialna diagnoze musi miec mozliwosc (i prawo) zadania pacjentowi pytan ktore uwaza za medycznie wazne.
W trzeciej fazie prac miasto powinno przeksztalcic te zdobyte i konsultowane informacje w profesjonalny (to znaczy przydatny w projektowaniu) jezyk ktory stanowic bedzie merytoryczna pomoc dla architektow z Gdanska i z kazdego innego miejsca na swiecie. Taki material sluzylby rowniez konkursom architektonicznym. Taki precyzyjny jezyk bylby tez najlepsza droga do dialogu pomiedzy urzednikami miasta i architektami, architektami i urzednikami. Dobrego dialogu, a nie dialogu kuszenia o ktorym pisze Jozef Tischner w Filozofii Dramatu.
* * *
Na Glownym Miescie sile wiatru mozna mierzyc zgrzytem zelaznych choragiewek
umocowanych na niewielkich stalowych masztach wienczacych wiele kamienic.
Ale kiedys kazda wichura targala rowniez aluminiowe anteny mocowane do ceglanych
kominow. Wtedy w domu dzialy sie dziwne rzeczy: zanikal obraz w okraglym
kineskopie Rodzicow telewizora, a oni chodzac po domu z zaklopotaniem powtarzali
-- z n o w u s n i e g . Mnie fascynowala wtedy ilosc kropek pojawiajacych
sie na ekranie, owa, jak to sie fachowo mowi, technologia przekazu informacji.
Dzisiaj mistyczne dla mnie obrazy miasta ktore tak niedawno wspominalem
siedzac przy kawiarnianym stoliku jakby traca ostrosc. Pokrywa je wibrujacy
snieg demokratycznej wichury ktora wciaga ducha gdanskiej starowki w swoj
obszar wolnosci i swawoli. Jak wtedy w kineskopie, ow snieg zacierajac obraz
ujawnia mi swoja technologiczna tajemnice: ilosc informacji ktora potrzebuje
demokracja by ukazac caly swoj potencjal. Czas na zmiany, nie ma watpliwosci.
Zgoda - zyjac przez szesc lat w zaawansowanej demokracji Ameryki wiem, ze
na lepsze. To znaczy: predzej czy pozniej na lepsze. Bo lepsze pojawi sie
wyraznie dopiero wtedy, gdy informacyjny snieg powroci do swojej technologicznej
przezroczystosci, a przekaz odzyska konieczne zbalansowanie kontrastu.
© 1999 Jacek Dominiczak. wszystkie prawa zastrzezone