Agnieszka Szeffel

spotkanie z fotografiami Roberta Mapplethorpe'a

Wyklad wygloszony w ramach cyklu Huberta Bilewicza "akademia po godzinach", spotkanie "sztuka i cialo", na Akademii Sztuk Pieknych w Gdansku. Wszystkie zdjecia pochodza z publicznych stron internetowych.

Autorka jest uczestnikiem programu architektura+dialog. podyplomowe studium projektowania na ASP w Gdansku. diaade.

diaade 2004

© 2003-2004 Agnieszka Szeffel

 

Poniewaz nie jestem szacownym pracownikiem Akademii, chcialabym skorzystac z przywileju nieco mniej oficjalnego zwierzenia. Chcialabym opowiedziec pañstwu o moim osobistym spotkaniu z fotografiami Roberta Mapplethorpea. Chcialabym zwierzyc sie wam z moich lekow, wycofañ i powrotow, ktore temu spotkaniu towarzyszyly. Znajac caloksztalt tworczosci artysty - przestraszylam sie, ze sobie z tym nie poradze, ze nie znajde w sobie dosc sily, zeby zmierzyc sie z jego mitem, ale tez stanac >twarza w twarz< z jego buntem. Buntuje sie, wiec jestem - powiedzial kiedys Albert Camus i mam wrazenie, ze Mapplethorpe ta zasada poslugiwal sie w swoim zyciu i sztuce. Ale, drodzy pañstwo, i w samym jego buncie byl pewien paradoks, ktory postaram sie wam tutaj pokazac, paradoks, oparty na gescie, ktory z jednej strony demaskowal wszelkie obyczajowe tabu, balansowal na wielu granicach, granice te burzyl, z drugiej zas strony granice te budowal.
[01]
Przygladajac sie fotografiom Mapplethorpea zastanawiam sie, jaki mial wlasciwie stosunek do wlasnego ciala, czy je lubil, czy je akceptowal (tak zapytalibysmy dzisiaj), czy widzial je moze zupelnie inaczej, jakby poza soba - jako pewien trudny do opanowania i zdefiniowania, czy do skontrolowania zywiol, materie na tyle dwuznaczna, nieadekwatna w stosunku do potocznych oczekiwañ, ze az niebezpieczna, czy wrecz przeciwnie - ulegla, zaprzyjazniona, oblaskawiona.
[02]
Wydaje mi sie, ze w odbiorze tworczosci Mapplethorpea wiele zalezy od tego, z jakim rodzajem fotografii zetkniemy sie najpierw. Czy bedzie to skandaliczny swojego czasu "Mezczyzna w poliestrowym garniturze" - portret doskonale ubranego, czarnego dzentelmena, ktory - wydaje sie - zapomnial zapiac rozporek swoich doskonale skrojonych spodni, czy beda to fotografie sadomasochistycznych praktyk - o niektorych z nich krytycy wypowiadali sie jako o pornografii raczej niz sztuce, czy beda to wysmakowane portrety gwiazd popkultury, czy akty, martwe natury, autoportrety artysty. Kazda z tych mozliwosci pokazuje cos innego, a jednoczesnie buduje logiczny artystyczny wizerunek, ktory w pewnym momencie peka, ale to pekniecie odczytujemy jako wpisana weñ zlozonosc. No wlasnie - podpierajac sie tytulem ksiazki architekta Roberta Venturiego, ktory brzmi "Sprzecznosc i zlozonosc", a opowiada o architekturze w kontekscie wspolczesnej kultury, mozna by powiedziec, ze tworczosc Mapplethorpea ustanawia, potwierdza te wlasnie cechy kultury - sprzecznosc i zlozonosc.
[03]
Mapplethorpe z pewnoscia tez mial to wrazenie, ktore wszyscy chyba dzielimy, ze we wspolczesnej kulturze cialo traktowane jest w sposob opresyjny. Co prawda jest zauwazane, stawiane niejednokrotnie na pierwszym miejscu, ma charakter prestizowy - pomyslcie, ze dzieki swojej uksztaltowanej, zadbanej, wypracowanej fizycznosci mozecie liczyc na dobra prace, szeroki krag przyjaciol, odpowiednia pozycje spoleczna, nie mniej od was atrakcyjnego partnera. Pomyslcie, ile czasu spedza wspolczesny czlowiek na zajmowaniu sie wlasna cielesnoscia, ile czasu poswieca na higiene, na dotykanie swojego ciala, traktowanego niejednokrotnie jak poligon, szczupla sylwetka, napieta skora, doskonale miesnie, inteligentne kremy, makijaz, depilacja, kult zdrowia i mlodosci, hantle, silownie, fitness-kluby na stale weszly do naszego slownika i zycia. Na ile jednak jest to zainteresowanie trwale i bezinteresowne, na ile wynika z milosci czy troski o ten pierwiastek osobowy, w ciele zawarty, na ile jest to spotkanie mile i przyjemne jak czekoladowy batonik, na ile po prostu nic nie znaczace.
[04]
Czy te zdjecia was niepokoja? Czy cos w sobie ukrywaja? Czy sa sprzeczne? Czy sa zlozone? A moze demonstracyjnie czegos unikaja? A moze tworza cos w rodzaju idealnej rzeczywistosci? Pieknej, prawda? Mysle, ze jest doskonala. Nie pokazuje wam innych fotografii, tych doslownych, przerysowanych, odkrywajacych nie tylko samo cialo w calej jego okazalosci i... zlozonosci, ale tez odkrywajacych tego ciala najskrytsze, pietnowane przez kulture pragnienia i robie to swiadomie, chyba nie z jakiejs pruderii, ale... moze czuje sie zazenowana, to takie nienowoczesne. Drodzy pañstwo, we wszystkich opiniach o Mapplethorpie powtarza sie posadzenie o to, ze - zafascynowany pisemkami pornograficznymi dla gejow - chcial przeniesc erotyczne napiecie, pojawiajace sie podczas ich ogladania, na grunt sztuki. Chcial pozadanie, namietnosc, zawarta w ciele, ktore sluzy przeciez tez rozkoszy, umiescic na panteonie. Zgodnie z tym zalozeniem najbardziej wyrafinowane praktyki seksualne zamykal w klasycznej kompozycji, w oprawie niemal doskonalej gry swiatla i cienia, wierny zasadom zlotego podzialu, ladu, harmonii, symetrii, piekna, dobra i prawdy - chcialoby sie dodac, uwzgledniajac platoñska triade. Te sama technike stosowal we wszystkich swoich pracach.
[05]
Spychanie ciala w nisze, przynalezna sztuce, ma swoje konsekwencje. W koñcu wysmakowane akty Mapplethorpea zamiast ozywiac, usmiercaja lub tez - jak wolicie - uniesmiertelniaja zamkniete w nich ciala modeli. Mimo, iz kazda z fotografii podpisana jest imieniem, a niekiedy i nazwiskiem modela, nie mamy poczucia obcowania z konkretna osoba, z konkretnym cialem, ktore czuje i doswiadcza rozkoszy.
[06]
Zdaje sie, ze odczuwac ja moze predzej, upozowana jak do reklamy perfum, rzezba. Rzezba rozkoszna. Ciala pozostaja nieruchome, sztuczne w swojej doskonalosci, odmawia sie im wszystkiego oprocz przedmiotowego trwania na postumencie sztuki.
[07]
Natura, natura cielesnosci jasno przeciwstawiona zostala kulturze, lub tez - jezeli spojrzec na sprawe z perspektywy gender (plci kulturowej) - natura zostala sprowadzona do kulturowego konstruktu.
[08]
Podazajac tym tropem, wspomniec nalezy o bardzo waznej dla M. modelce, ktorej poswiecil znaczny fragment swojej tworczosci. Jest nia Lady Lisa Lyon - pierwsza mistrzyni swiata w kulturystyce kobiecej. Lady Lisa w wielu swoich wypowiedziach podkreslala, ze nie traktuje pracy nad swoim cialem jako wyczynu sportowego, traktuje ja jako akt artystyczny. W takiej optyce trening ciala staje sie, powtarzanym z namaszczeniem, rytualem, a zycie w tym ciele - jednym wielkim performancem. Efektem dzialañ artystycznych Lyon jest wobec tego dzielo sztuki, dzielo w dodatku nie naznaczone pietnem plci (plci kulturowej - gender, plci biologicznej - sex), a raczej jest swoistym konglomeratem cech meskich i kobiecych. Androgyniczna natura Lyon fascynowala Mapplethorpea, u ktorego ambiwalencja, dwuznacznosc tworcza, byla odzwierciedleniem braku deklaracji co do okreslonej orientacji seksualnej chociazby. Wymieszanie konwencji, nalezacych do roznych sfer kultury - wysokiej i niskiej, wymieszanie poz - z jednej strony upodabniajacych cialo do klasycznej rzezby, z drugiej zas bedacych kalka ustawieñ z kulturystycznych pokazow, do tego wymieszanie cech biologicznie kobiecych z meska, a przynajmniej kulturowo przypisywana mezczyznie, muskulatura, pozwolilo Mapplethorpowi uzyskac w tych przedstawieniach efekt niemal ideologiczny, potwierdzajacy niedookreslonosc, niejasnosc, niepewnosc cielesna, ale i swiatopogladowa, jaka ciazyla na jego pokoleniu.
[09]
Jak sam wielokrotnie powtarzal, zycie rozpoczal w 1969r. Przedtem nie istnialem - mowil, a jednak jakies wczesniej bylo i mialo wplyw na jego pozniejsze wybory, nawet jezeli nazwiemy ten wplyw nawiazaniem poprzez kontrast. Mapplethorpe wychowal sie w katolickiej rodzinie zamieszkalej w Queensie, w Nowym Jorku, studiowal malarstwo i rzezbe, fotografia zajal sie nieco pozniej i raczej przez przypadek - robil kolaze z prasowych zdjec, ale chcial miec wieksza swobode w doborze motywow. Potem zostal fotografem w pismie Andy'ego Warhola "Interview", fotografujac mode i wazne osobistosci kulturalnego swiatka. Oczywiscie zamieszkal na Manhattanie, a jego prace wkrotce osiagnely niebotyczne wprost ceny. Kariera Mapplethorpea byla na tyle spektakularna, ze mowi sie dzis o niej jako o spelnieniu slynnego amerykañskiego snu.
[10]
Oczywiscie mozna powiedziec, ze Mapplethorpe swoja kariere zawdziecza czasom, w ktorych przyszlo mu zyc, mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze zawdziecza im swoje zycie, swoja smierc i swoj mit, ale o tym za chwile. Black Power, ruchy anarchistyczne, zamieszki na tle rasowym, druga fala feminizmu, narkotyki, rewolucja seksualna, hippisi, yippies, rock and roll, homoseksualizm, ktory wyszedl z ukrycia - to wszystko, co dzialo sie wtedy w Ameryce, co nia trzeslo, co rozdzieralo jej nie tylko przeciez intelektualne trzewia, mialo wplyw na ksztaltowanie sie - reakcyjnego - stylu Mapplethorpea. Formalnie reakcyjnego wobec panujacego konceptualizmu, w zakresie tresci reakcyjnego wobec panujacych obyczajowych ideologii.
[11]
Swoim stylem Mapplethorpe sklada hold klasykom fotografii. Ale czy fotografujac nawet tak klasyczny motyw jak martwa natura - kwiaty, nie mowi czegos wiecej o otaczajacym go swiecie, o sobie, o ciele, o kulturze, o wiele wiecej, nizby sie wydawalo na pierwszy rzut oka?
[12]
Sciete, wystylizowane kwiaty na anonimowym, nic nie znaczacym tle. Kobiece?
[13]
Meskie?
[14]
Nijakie? Me-biece?
[15]
Cialo, ktore wydaje sie byc soba w nieskoñczenie wielu aspektach, nawet jezeli nim nie jest, lub tylko wydaje sie, ze jest, przypominajac bardziej ulotny, poetycki, widoczny za oknem >naturalny< krajobraz, domagajacy sie zobaczenia. Zobaczyc. Czy potraficie?
[16]
Czy potraficie to sobie wyobrazic?
[17]
Drodzy pañstwo, ja caly czas sie zastanawiam, czy Mapplethorpe chce nasze ciala tym nozem ugodzic, czy chce nas nakluc, czy chce z nas cos w pocie czola wydlubac? Czy piekno - takie pelne, wrecz nierealne, to piekno ktore nam oferuje, pokazuje, sprzedaje (?), jest niebezpieczne, a na ile pomaga nam zauwazyc wlasne cialo, a na ile nas od tego naszego, ulomnego ciala oddala, odgradza?
[18]
Obiecalam pañstwu osobista opowiesc o Mapplethorpie. O moim spotkaniu z jego sztuka. O jego artystycznym, ale i zwyklym ludzkim spotkaniu z cialem. Takze z wlasnym cialem, ktore sie buntuje, ktore jest zrodlem zagrozenia. Mam ochote zatytulowac ten autoportret artysty, nazwalabym go: >on juz wie<. Mapplethorpe podobnie jak kilku innych znanych, wielkich artystow tamtego czasu, ktorzy nie ukrywali swojego homoseksualizmu, zachorowal na AIDS. Zmarl w 1989r. po trzyletnich zmaganiach z choroba. On juz wie. Drodzy pañstwo "smierc (lub aluzja do niej) - pisal Borges w jednym ze swoich opowiadañ - czyni ludzi cennymi i patetycznymi. Sa oni wzruszajacy, poniewaz sa widmami; kazdy czyn, jakiego dokonuja, moze byc ostatnim; nie ma twarzy, ktora nie mialaby sie zatrzec jak twarz z jakiegos snu." To jedna z pierwszych fotografii Mapplethorpea, jaka widzialam. Z niejakim zdziwieniem odkrylam, ze od samego poczatku najciekawsze bylo dla mnie to, ze Mapplethorpe na swoich ostatnich fotografiach po prostu umiera i ze ja sie tej jego smierci z jakas fascynacja przygladam, choc nie wiem na pewno czy ona - ta jego smierc, ta jego manifestowana w autoportretach smiertelnosc - w ogole tam jest, czy tylko ja chce ja tam znalezc, zobaczyc. Jak jakis dawny fizjonomista, przypatrujacy sie odlewom twarzy ze scietych gilotyna glow...
[19]
W swojej ksiazce "Swiatlo obrazu. Uwagi o fotografii" Roland Barthes opisuje wrazenie, jakiego doznal, ogladajac fotografie Aleksandra Gardnera pt.: "Portret Lewisa Paynea" z 1865r. Przedstawia ona zamachowca w celi smierci. Mlody mezczyzna, uchwycony na tle nierownomiernie oswietlonej sciany, patrzy wprost w obiektyw. "Piekne zdjecie, chlopak takze - to studium - pisze Barthes - Zas punctum to: on niedlugo umrze. Odczytuje jednoczesnie: to bedzie i to juz bylo. Zauwazam ze zgroza ten czas przeszly - przyszly, ktorego stawka jest smierc. Dajac mi absolutna przeszlosc pozy, fotografia mowi mi o smierci w czasie przyszlym. To, co mnie porusza, to odkrycie tej rownowazosci". Studium to, stosowana przez Barthesa kategoria, ktora wiaze sie z kontekstem kulturowym przedstawienia, z cechami wizualnymi, odnoszonymi do konkretnego miejsca, czasu, osoby, wydarzenia, to informacja, rezultatem istnienia obszaru studium jest refleksja intelektualna, emocje tez, ale przepuszczone przez filtr kultury. Punctum z kolei odwoluje sie do emocji czystych, naturalnych, do indywidualnych schematow poznawczych i wspomnieñ, te maja swoje zrodlo w Proustowskiej >pamieci mimowolnej<, niezaleznych od kategorii estetycznych. Barthes opisuje punctum jako uzadlenie, przeciecie (jakby nozem). To wlasnie punctum czyni fotografie wazna, elektryzujaca. Punctum nie zawsze ma wymiar materialny, jawny ksztalt, nie zawsze znajduje sie w sensie doslownym - w obrazie. Moze istniec, jak w portrecie skazañca, jak w ostatnim autoportrecie Mapplethorpea - poza nim. Tu - w moim odczuciu - jest nim oczekiwanie na tragiczna kulminacje. Uobecniona nieobecnosc smierci. Moje cialo - mowi artysta - jest moim zabojca.
[20]