Agnieszka Szeffel

 FESTIWAL FILMOWY  ERA NOWE HORYZONTY
 22 lipca - 1 sierpnia 2004 Cieszyn  www.eranowehoryzonty.pl

korespondencja agentki specjalnejdzien 10, sobota 31 lipca 2004

 

TAJEMNY JEZYK ZBAWIONYCH
10. sobota
Nie bede ukrywac, ze jest juz sobota - przedostatni dzien festiwalu. W sobote miasto staje sie bardziej niz zwykle ruchliwe. W sobote zwieksza sie liczba festiwalowych gosci. Narasta upal i goraca atmosfera. Zjezdzaja dziennikarze, krytycy, tworcy filmowi z calego swiata. Wymienie paru: z Rosji dlugowlosy, usmiechniety Artur Aristakisjan, autor niezwyklego dokumentu "Ladoni" (Dlonie, 1993), pokazywanego w konkursie; wloski krytyk filmowy, przyjaciel Antonioniego - Carlo di Carlo; spore grono rezyserow koreanskich i jako >klu< - Lech Majewski. Poza tym odbyla sie dzisiaj miedzynarodowa konferencja pod tytulem: "Czy film dokumentalny odkrywa rzeczywistosc?", zorganizowana przez Miedzynarodowe Stowarzyszenie "Przyszlosc Mediow", a wieczor zakonczyl koncert muzyki Abla Korzeniowskiego w wykonaniu Sinfonietty Cracovii, towarzyszacy projekcji slynnego "Metropolis" Fritza Langa.
Powrocmy jednak do >klu<.
Tak jak wieksza przyjemnosc sprawia mi ogladanie filmow Beli Tarra niz sluchanie tego, co o nich mowi, tak z Lechem Majewskim jest akurat odwrotnie, przynajmniej w przypadku jego ostatniego filmu "Ogrod rozkoszy ziemskich" (2003). Kiedy niedbale oparty o sciane, patrzac nam prosto w oczy, bez kokieterii opowiada, wlasnie - snuje opowiesc, nie tylko o realizacji tego bardzo osobistego projektu, ale o wszystkim - o swiecie, o sztuce, o czymkolwiek, tworzy wokol siebie pewien specyficzny nastroj. Swobodny i elokwentny, oczarowuje. Od niechcenia wypowiada rzeczy wazne, rzeczy, ktore powinny sie takimi stac. Cytuje Heideggera. We wszystkim wietrzy znaki, symbole, ukryte frazy tajemnego jezyka, poprzez ktory przemawia do nas swiat i rzeczywistosc. Ci, ktorym uda sie go dostrzec i odczytac, zostana zbawieni, pozostali skazani beda na wieczne potepienie.
Praca nad ostatnim filmem rozpoczela sie w sprzyjajacej sytuacji finansowej, potem jednak weneccy producenci nagle sie wycofali, twierdzac, ze film jest na tyle niekomercyjny, ze nie przyniesie oczekiwanych zyskow. Wtedy rezyser, pozbawiony odpowiedniego budzetu, zaczal krecic nocne sceny weneckie mala kamera, dostepna przecietnemu turyscie. To uruchomilo caly ciag zdarzen. Przede wszystkim pozwolilo mu przezyc na nowo, byc moze zapomniane, doswiadczenie tworczej wolnosci, a takze intymnosc pracy z kamera, a tego wlasnie szukal, takiego sposobu ukazania intymnego swiata bohaterow, napisanej przez siebie powiesci, ktora posluzyla jako scenariusz "Ogrodu...". Jednej z tych weneckich nocy Majewski byl swiadkiem wybuchu, ktos podlozyl w Wenecji bombe. To niespotykane. Rezyser uznal oczywiscie cale wydarzenie za wiele mowiacy znak i faktycznie niemal natychmiast wrocili do niego dawni producenci, wykladajac potrzebny kapital.
Ale przyjeta wczesniej forma pozostala. Irytujaco niedbala, w stylu home video. Sceny, krecone >z reki<, nieustannie ujawniaja obecnosc kamery. Po spotkaniu z rezyserem zastanawiam sie nad znaczeniem tego ryzykownego i obcego mu do tej pory zabiegu. Majewski wspomina o dlugoletniej fascynacji dawnym malarstwem, o jego zakodowanym, symbolicznym jezyku i atmosferze, ktora stara sie nasycac swoje filmy i zycie. Najwazniejsze jest tu - twierdzi - zlozenie konfiguracji, na ktora sklada sie symbolika uniwersalna, lokalna i osobista, to odkrycie powoduje, ze nie czujemy sie w zyciu zagubieni, ze odnajdujemy ukryty, zyciodajny sens. Starajac sie odszyfrowac wizualny kod "Ogrodu...", dochodze do wniosku, ze przede wszystkim jest to film demaskujacy te, wspomniane wczesniej, symboliczne warstwy, wskazujacy na ich zuzycie, trywialnosc, banal i na niezwykle trudna sytuacje czlowieka, ktory skladajac je razem, probuje dodatkowo odnalezc w tym swoj, indywidualny, osobisty rys. Zostawic cos po sobie, ta obsesyjna mysl kieruje poczynaniami umierajacej bohaterki. Umierajacej w Wenecji (sic!), umierajacej na tle kanalu, umierajacej, a jednak wciaz upozowanej przed obiektywem kamery, filmujacego ja nieustannie kochanka. Sposobem na poszukiwanie najwazniejszego jest tu gra z obrazem Hieronima Boscha, mistrza w ukladaniu owej symbolicznej konfiguracji. Jego poszukiwania zakonczyly sie sukcesem. Czym zakonczyly sie zmagania umierajacej Claudii ? Balabym sie jednoznacznych odpowiedzi na to pytanie.
akss

 foto:akss


© 2004 diaade. wszystkie prawa zastrzezone. | © 2004 Agnieszka Szeffel. wszystkie prawa zastrzezone.

| home | o diaade |