Agnieszka Szeffel

 FESTIWAL FILMOWY  ERA NOWE HORYZONTY
 22 lipca - 1 sierpnia 2004 Cieszyn  www.eranowehoryzonty.pl

korespondencja agentki specjalnejdzien 9, piatek 30 lipca 2004

 

KONKURS

9. piatek
Jak sie pewnie domyslacie festiwal podzielony jest na sekcje, w programie oznaczone roznymi kolorami. Bez tego pogubilibysmy sie calkowicie. Kolor czerwony - filmy konkursowe, kolor niebieski - panorama kina swiatowego, kolor pomaranczowy - wielki przeglad kina koreanskiego z Kim Ki-dukiem na czele, fioletowy to >nocne szalenstwo<, w tej sekcji kino Petera Jacksona i japonskie horrory, na zolto zaznaczono retrospektywy Michelangelo Antonioniego, Beli Tarra i Kazimierza Kutza oraz dokumenty, animacje i wybrane filmy z poprzedniej edycji Nowych Horyzontow, na koniec zielony Matthew Barney, o ktorym opowiem niebawem. Dzis pora na kilka slow o konkursie.
Na te sekcje skladaja sie filmy, wypatrzone przez Romana Gutka, Jakuba Duszynskiego (dyrektora artystycznego festiwalu) i grono osob, zwiazanych z Gutek Film, podrozujacych po najrozniejszych festiwalach filmowych w Europie i na swiecie. Jest to wybor absolutnie subiektywny. Jedynym, co laczy filmy konkursowe, jest >nowohoryzontowe< myslenie o kinie. Nowohoryzontowe czyli innowacyjne, lamiace stereotypy, schematy, konwencje, posuwajace jezyk filmowy ku ryzykownej, oscylujacej na wielu granicach grze z widzem. To filmy, ktore zwrocily nasza uwage, o ktorych rozmawialismy, klocilismy sie, ktore w nas zostaly - tak wielokrotnie uzasadnial te wybory Roman Gutek, podkreslajac, ze nie sa one uznana reprezentacja swiatowego kina. I rzeczywiscie sporo bylo wokol nich zamieszania, sporo kontrowersji.
O kilku juz wspomnialam: "Ojciec i syn" Sokurowa (moj number one), "The Time We Killed" Jennifer Todd Reeves, Wiaczeslawa Amirkaniana "Arsenij Tarkowski. Malutka zizn" to filmy z jednego bieguna - kameralne, osobiste, filmy - zwierzenia. Na drugim biegunie umiescilabym obrazy drastyczne, przejmujace, szantazujace widza kontrowersyjnym tematem, czy forma. Do nich zalicze francuskie "La vie nouvelle" (Nowe zycie, 2002) Philippe Grandrieux, "Anatomie de l'enfer" (Anatomia piekla, 2004) Catherine Breillat, do tej grupy doskonale pasowalby pewnie i "Twentynine Palms" (2003) Bruno Dumonta, ktorego film "Ludzkosc" byl jednym z najbardziej dyskutowanych podczas pierwszej edycji festiwalu jeszcze w Sanoku oraz dokument "Ladoni" (Dlonie, 1993) Artura Aristakisjana.
Mlodzi Francuzi, co dalo sie zauwazyc juz w zeszlym roku podczas obszernego przegladu wspolczesnej kinematografii francuskiej, staraja sie odciac od wypracowanego przez starych mistrzow stereotypu psychologicznego, subtelnego kina, kojarzonego z >francuskim smakiem<. Buntuja sie w sposob zdecydowany i radykalny, czesto oscylujac na granicy obscenicznosci. Taki jest "La vie nouvelle" Grandrieux, utrzymany w tonacji sennego koszmaru, przypominajacy atmosfera oslawione "Nieodwracalne" (2002) czy wczesniejszy "Seul contre tous" (Sam przeciw wszystkim, 1998) Gaspara Noe'go. Film pelen leku, przemocy i seksu, zrealizowany w zblizeniach, w szybkich ruchach kamery, film nieznosnych narkotycznych wizji, otwartych przestrzeni i klaustrofobicznych go-go barow, film wypelniony oparami zla, jakby to byl zwykly papierosowy dym. Doskonale wygrywal niepewnosc co do tego, kto jest tu ofiara, a kto katem. Film wlasciwie pozbawiony fabuly, nie chce powiedziec - niezwykly, bardziej - sugestywny. Nie mialabym ochoty obejrzec go ponownie. Ale takie wlasnie jest nowe kino francuskie - bezkompromisowe.

I wcale nie dziwi mnie fakt, ze w tym samym konkursie pojawil sie tez "Brodeuses" (2004), debiut Eleonore Faucher, ktoremu wrozy sie zwyciestwo w konkursie, tak kompletnie inny (niniejszym festiwalowa publicznosc zostala poddana probie, czy da sie uwiesc normalnosci ? dala sie).

To klasyczna, pelna uroku, chcialoby sie powiedziec - familijna, czy popoludniowa opowiesc o mlodej dziewczynie, mieszkajacej na prowincji, dziewczyna zachodzi w niechciana z poczatku ciaze i odkrywa swoja kobiecosc, przyjazniac sie ze starsza od siebie, doswiadczona przez los, armenska hafciarka. Dziewczyna ma piekne rude wlosy i naturalny wdziek. Poniewaz - jak przypuszczam - film zostanie pokazany w objazdowym cyklu Nowe Horyzonty i bedziecie go mogli sami skosztowac, polecam pelna slodyczy scene milosna z udzialem pieknego Francuza armenskiego pochodzenia... Na przekor temu "Anatomia piekla" Catherine Breillat to kolejny film buntowniczy, po ktorym publicznosc rownie dobrze moglaby podrzec na rezyserce ubranie, jak i obsypac ja kwiatami, albo pomidorami. Naprawde trudno mi zdecydowac po ktorej stanelabym stronie. Grafomania to, czy raczej krok ku prawdzie ? Tania pornografia, czy glos kobiety swiadomej ograniczen wlasnej plci ? "Anatomia..." opisuje ze szczegolami cztery spedzone wspolnie noce pary nieznanych sobie ludzi. Opisuje odwieczny konflikt plci i zwiazanej z nia, intymnej sfery ludzkiej seksualnosci. Breillat jest zbyt smiala jak na nasza obyczajowosc, dlatego jej film budzi sprzeciw. Dotyka tabu i zamiast spokojnych, przemyslanych argumentow wytacza armaty, glosno krzyczy. Rezyserka o feministycznym zacieciu moze byc pewna, ze ktos ja wreszcie uslyszy, choc ma sie wrazenie, ze to krzyk nie tyle madry, co pelen desperacji.
I na koniec "Ladoni" Artura Aristakisjana, czlowieka, ktory przez dlugi czas - z wyboru - zyl na ulicach Kiszyniowa, byl bezdomnym zebrakiem. W swoim dokumencie w elegijnym tonie opowiada o ludziach, ktorzy go wtedy otaczali. W poszczegolnych rozdzialach dotyka przedziwnych zyciowych historii, czyniac ze swoich bohaterow niemal swietych, jedynych zaslugujacych na zbawienie. W ponad dwugodzinnym monologu (film nie ma sciezki dzwiekowej), plynacym z offu, tworzy obrazy metafizyczne, po plecach przechodzi dreszcz. Towarzysza mu czarno-biale, ziarniste kadry. To nie jest juz zarejestrowana rzeczywistosc, tylko przypowiesc o dobru i zlu, o systemie, cokolwiek sie pod tym okresleniem kryje i o wolnosci, nie wolnej od cierpienia.
akss

 foto:akss


© 2004 diaade. wszystkie prawa zastrzezone. | © 2004 Agnieszka Szeffel. wszystkie prawa zastrzezone.

| home | o diaade |