Agnieszka Szeffel
FESTIWAL FILMOWY ERA NOWE HORYZONTY 22 lipca - 1 sierpnia 2004 Cieszyn www.eranowehoryzonty.pl korespondencja agentki specjalnej dzien 8, czwartek 29 lipca 2004
OD-CZUCIE I PRZE-CZUCIE SWIATA
8. czwartek
Drodzy... nie - ktos zwrocil mi uwage, ze nie powinnam w ten sposob zaczynac, ze to zle wyglada - takie zaczynanie ciagle tymi samymi slowami, ze cos tutaj nie pasuje. A jednak kolejny raz mialam ochote podobnie zaczac, z przyzwyczajenia, z przekonania, powodowana wymogami konwencji, ktora przyjelam. Zastanawiam sie, dlaczego ludzie tak bardzo nie lubia uwypuklonej powtarzalnosci, a przeciez codziennie poddaja sie jej mimowolnie, z masochistyczna rozkosza. To sie zdarza. Zdarza sie ludziom tez pewna niecierpliwosc. Czasami sa jak Piero (Alain Delon) w "Zacmieniu" (1962) Antonioniego - w ciaglym ruchu, ze zdziwieniem pytajac, dlaczego mieliby zatrzymac sie w miejscu (to nadal jeden z najwspanialszych filmow w historii kina).
Nie wyobrazam sobie natomiast podobnego zarzutu z ust Beli Tarra.
Wybaczcie, ze dla potrzeb tego tekstu troche pomieszam wydarzenia z ostatnich festiwalowych dni. Pisze w piatkowy wieczor, tuz po spotkaniu z rezyserem, ktory pojawil sie w Cieszynie jako gosc honorowy, bo przeciez mielismy okazje (i wielu to uczynilo) obejrzec wszystkie jego filmy. Wasza specjalna agentka do "Kárhozat" (Potepienie, 1988) dolaczyla jeszcze "Sátántango" (Szatanskie tango, 1994) i "Werckmeister harmoniák" (Harmonie Werkmeistera, 2000). I nie stracila zapalu pomimo, ze tamtego pamietnego czwartku czas zlozyl jej sie niczym harmonijka, bo w tej samej scenerii spedzila bez mala 445 min. (z dwoma 15-minutowymi przerwami). Prawdziwe szalenstwo ma swoje prawa i zawsze znajdzie dla siebie usprawiedliwienie. Argumentem na potwierdzenie tej tezy pozostanie fakt, ze cieszynska ksiegarnia przy rynku, bedaca w posiadaniu kilku, jezeli nie kilkunastu egzemplarzy polskiego tlumaczenia powiesci Lászlo Krasznahorkai, na podstawie ktorej zostal nakrecony film Tarra, sprzedala je na pniu, a Wasza specjalna agentka (tu: zgrzyta zebami) obeszla sie smakiem, uswiadamiajac jednoczesnie ksiegarzowi w dlugiej wymianie zdan jego straty finansowe, wynikajace z tytulu gapiostwa i braku zaangazowania w zycie kulturalne rodzinnego miasta.
A jaki jest Bela Tarr ? Nie wyglada wcale jak artysta awangardowy, ubrany zwyczajnie, w odcieniach szarosci, siwiejacy, z niewielkim kucykiem z tylu glowy i prosta, srebrna bransoletka na przegubie lewej reki. W odpowiedziach na pytania - lakoniczny. Czesto mowi: "nie rozumiem", "staram sie zrozumiec". Ze swoim dlugoletnim przyjacielem, pisarzem i scenarzysta - Lászlo Krasznahorkai nie dyskutuje o sztuce, tylko o zyciu, jezeli juz maja cos przedyskutowac i te rozmowy sklaniaja ich ku takim a nie innym decyzjom tworczym. I z nami rozmawia podobnie, na pytanie o inspiracje kinem Tarkowskiego tylko sie krzywi. Bela Tarr inspiruje sie soba. Swoj pierwszy film nakrecil w wieku 22 lat i wtedy chcial zmieniac swiat, wywazajac drzwi kopniakiem. Potem w miare uplywu lat cos uleglo w nim poglebieniu, pojawilo sie cos nowego i za kazdym razem trzeba bylo znalezc na to inna jezykowa fraze, inna obrazowa odpowiedz, dlatego jego filmy, opowiadajac wciaz te sama historie, opowiadaja ja zawsze odrobine inaczej. A zreszta trzeba to przemyslec, trzeba zastanowic sie nad tym, czy zalezy nam na tej historii, czy raczej kino powinno przede wszystkim budowac pewien, dajacy sie odczuc swiat. A w gruncie rzeczy na kino sklada sie przeciez nie historia, ale miejsce, czas, rytm tego czasu, spojrzenia ludzi. Symbole, metafory, alegorie... Bela Tarr macha reka, nie lubi tych slow. Kiedy stary czlowiek patrzy w oczy wieloryba w ostatniej scenie "Harmonii Werkmeistera" to tylko kino moze pokazac, co czuje, bo nie da sie o tym opowiedziec slowami. Jezeli zapytac go o ten niezwykly eksperyment, jakim jest "Szatanskie tango", stawiajace pod znakiem zapytania jakiekolwiek poczucie czasu, odpowie - a co to znaczy dlugie, czy krotkie ujecie ? Nie pytaj o dlugosc. Pytaj o to, czy jest wlasciwe, czy pasuje do tego, co chcesz nim powiedziec.
A jakie jest kino Beli Tarra ? Czarno-biale, ze wzgledu na jego przywiazanie do odcieni szarosci i niesmaku, jaki wywoluje w nim widok kolorow Kodaka; deszczowe i blotniste, zgrzebne, a jednak wypelnione niezwykla iloscia przedmiotow, ktore - byc moze - zaraz, gdy dotkniemy, rozpadna nam sie w dloniach; bezczasowe zarowno w warstwie fabularnej, jak i w konstrukcji narracyjnej - na przyklad w "Szatanskim tangu" kolejne epizody-rozdzialy cofaja sie w czasie, by opowiedziec o tych samych wydarzeniach z innego punktu widzenia, tak jak w tangu robimy dwa kroki do przodu, jeden w tyl; to kino pelne cierpkiego humoru; skupione na bohaterach dramatu, ktorzy w swojej ludzkiej brzydocie, smiesznosci, slabosci, mimo wszystko wydaja nam sie piekni, kazdy na swoj sposob; poruszajace i magnetyczne, dzieki powolnemu procesowi odkrywania sie przed naszymi oczami i angazowania, pozbawionego tanich chwytow, tak czesto dzis w kinie obecnych.
akssfoto:akss
© 2004 diaade. wszystkie prawa zastrzezone. | © 2004 Agnieszka Szeffel. wszystkie prawa zastrzezone.| home | o diaade |