 Agnieszka Szeffel |
| FESTIWAL FILMOWY |
ERA NOWE HORYZONTY |
| 22 lipca - 1 sierpnia 2004 Cieszyn |
www.eranowehoryzonty.pl |
korespondencja
agentki specjalnej dzien 0, sroda 21 lipca
2004
| JAK TWIERDZI, DOTARLA DO CELU |
0. sroda
Drodzy czytelnicy i wielbiciele,
Wasza agentka do zadan specjalnych, ukrywajaca sie pod wiele mowiacym pseudonimem
>akss<, jak twierdzi, dotarla do celu. Jej zadaniem jest rozpoznanie
i przekazanie Wam najpikantniejszych artystycznie i obyczajowo wydarzen,
ktore rozegraja sie podczas tych kilku lipcowych dni w stolicy swiatowego
kina - w Cieszynie, w Polsce.
Podroz do filmowej Mekki zajmuje nam, ludziom Polnocy prawie caly dzien,
przenoszac do innej strefy klimatycznej, poniewaz na Poludniu panuja upokarzajace
upaly. Oczywiscie Wasza specjalna agentka doskonale przygotowala sie na
taka sytuacje. Na deszczowo-pochmurnym odcinku trasy Gdynia - Bydgoszcz
starala sie odzyskac utracone godziny snu, zas mniej wiecej od Torunia do
Katowic zaglebila sie w lekturze dawno juz nie czytanej, ulubionej powiesci
ulubionego autora.
Rzecz dzieje sie w slonecznej Portugalii. Bohater powiesci Pereira - redaktor
dodatku kulturalnego stolecznej popoludniowki "Lisboa" zaznacza
na wstepie: "To byl piekny, letni dzien, swiecilo slonce, wial lekki
wiatr i Lizbona lsnila" (tak, tak "w sloncu nawet dzwieki lsnia"
jak w jednym ze swoich wierszy przekonywal Fernando Pessoa), a potem dodaje:
"Nagle atlantycka bryza ustala, od oceanu nasunela sie gesta mgla i
miasto spowil calun wilgotnego upalu". Specjalna agentka, spogladajac
przez okno mknacego pociagu pospiesznego, ze zdziwieniem stwierdzila, ze
miedzy slowami Pereiry a coraz bardziej poludniowa aura zachodzi tajemnicza
zaleznosc.
Dopasowanie lektury do ogolnego nastroju tej podrozy bylo znamienne. Autor
powiesci - ulubiony autor nie dosc, ze upodobnil ja narracyjnie do formy
protokolu z przesluchania, powtarzajac nagminnie, towarzyszace wypowiedziom
bohatera, slowo >twierdzi< (korespondencje te beda mialy - jak sadzi
akss - podobnie subiektywny charakter), w dodatku uczynil z niego postac
niezwykle subtelna w czynieniu z zycia rytualu drobnych czynnosci i spraw.
A dzieki prostocie, lapidarnosci i niezwyklej wrecz dokladnosci opisu zbudowal
dodatkowy rytm. Skladajace sie nan spacery po miescie, jazda lizbonskim
tramwajem po stromych uliczkach Alfamy, jedzenie omletu z aromatycznymi
ziolami, lyk wytrawnego porto, czy lemoniady, te wszystkie czynnosci, zdarzenia,
smaki nie maja tu jednak nic z wyjatkowosci, czy turystycznego blichtru.
Jest przeciez rok 1938, w kraju panuje rezim Salazara, a nasz bohater wplatuje
sie w dosc klopotliwa sytuacje. Okreslony, zaplanowany rytm, w jakim zyje
Pereira, nie uratuje go przed nieobliczalnoscia zycia.
Kiedy Wasza specjalna agentka opuscila chlodne mury hotelu pod brunatnym
jeleniem, gdzie w tym roku miesci sie centrum festiwalowe, pomyslala, ze
jedyne czego pragnie, to porzadku, decyzji i planu, ze musi teraz usiasc
na jednej z laweczek, oswietlonych pozno juz popoludniowym sloncem i z bolem
serca wybrac szlachetna jednosc z wielosci propozycji, wybrac, jakie filmy
zobaczy, jakich nie zobaczy, a jakie zobaczy jak przez mgle i zaraz zapomni.
I rozbolala ja od tego glowa. I usiadla skruszona w swoim malym pokoiku,
majac pewnosc, ze jej starania co do rozsadnego zaplanowania pobytu na festiwalu
w Cieszynie spelzna na niczym. Zupelnie jak starania Pereiry. Oboje juz
niebawem stana wobec faktow, ktorych znaczenia nie beda w stanie zbagatelizowac.
akss |
 |
foto:akss
© 2004 diaade. wszystkie
prawa zastrzezone. | © 2004 Agnieszka Szeffel. wszystkie prawa zastrzezone.
| home | o
diaade | |