Osada artystow mieszczaca sie we Wdzydzach Kiszewskich nad jeziorem Jeziorko
jest jednym z tych miejsc, ktore okresla sie jako wyjatkowe. To prawda,
ze nie jest klasyczna pieknoscia, przypomina raczej Ume Thurman i Kate Moss.
Ma z cala pewnoscia za duzy nos, krzywe nogi i zbyt szeroko rozstawione
oczy... To ciekawe, ze wlasnie jej dziwactwa i daleka od idealu zewnetrznosc
sprawiaja, ze jest niepowtarzalna, a kiedy przespacerujesz sie samotnie
jej drozkami, uslyszysz jak opowiada swoja historie. Historie ciekawa, troche
dramatyczna i bardzo romantyczna.
To wyjatkowo intrygujace miejsce, ktore nie daje sie zamknac w zadne estetyczne
ramy, rozsadza je swoja nie-skonczonoscia i troche nasmiewa z kazdego, kto
probuje je dookreslic.
Moim zalozeniem nie jest tworzenie nowych ram, nie poprzestane tez na
opisywaniu ulomnosci tego miejsca. To na czym skoncentruja sie moje studia,
to pokazanie, ze cos co wydaje sie porazka, moze niespodziewanie okazac
sie sukcesem , a wszystkie niedoskonalosci i ulomnosci pozwalaja mi, jako
projektantowi widziec duzo nadziei.
Wierze, ze tam gdzie pojawiaja sie nie-idealne rozwiazania jest sam czlowiek.
Dlatego nie sprzedamy naszego domu wybierajac gotowe rozwiazanie na jednym
z tych nowych i "idealnych" osiedli, ale przyjmiemy zaproszenie
do trudnej rozmowy z tym, co jest i czeka na nasza odpowiedz.
Mury domu to ochrona skarbu i tajemnicy intymnosci, ktore znajduja sie
w srodku. Zupelnie jak skora, ktora stanowi granice naszej wewnetrznosci.
Jednak naga skora nie stanowi wystarczajacej ochrony. Dlatego okrywamy ja
tkanina, nakladamy plaszcz lub chcac odslonic jej czesc, wybieramy przezroczyste
tkaniny z intrygujacymi rozcieciami.
Drugim zalozeniem mojego projektu jest studiowanie zewnetrznosci architektury,
tak jakby byla moja wlasna skora, ktora czasem wstydliwie okrywam, a czasem
traktuje jako czesc rytualu uwodzenia. |
|